Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XII.djvu/034

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I krew drogą tu zobaczą
I podniosą i zapłaczą.
Uświęcony po mym zgonie
Sióstr uściskiem, matki łzami,
Na jéj czułem spocznę łonie
Będę jéj syna obrazem.
Krótkie były nasze chwile,
Pięknym leżał świat przed nami
Oba w całéj życia sile
Ach, i lubiąc życie tyle
Utraciliśmy je razem!...
Leć wietrzyku a w dolinie
O mnie zamilcz, mów o synie,
Ja samotny i nieznany,
On miał matkę, był kochany!

Florencya 1823.




ŻEGLARZ.




Od własnych brzegów, od ojczystéj chatki
Odepchnął łódkę, puścił z biegiem wody
Rybak młody.
Na mętnym wirze chce zarzucić siatki,
Ale zaledwie na pośrodku rzeki,
Słyszy głos daleki.
To mu się zdaje, że niebo otworem,
Pieśni aniołów wznoszących się chórem,
Przepuszcza na ziemię
Błogosławiąc ludzkie plemię,
To znowu, jakby w jeden dźwięk stopione,