Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XII.djvu/033

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Rzucił jeźdzca o te ściany
Padł młodzieniec, padł okropnie!
Krew bryznęła z jego rany,
Krew to listki moje znaczy.
Padł młodzieniec, padł okropnie!
Już Ojczyzny nie zobaczy.
Biedna matko, syn jedyny,
Biedne siostry, brat wasz luby
Już nie wróci do rodziny,
Płaczcie stratę waszéj chluby!
Próżno nieraz w nocnéj porze
Tentent konia was ułudzi
Próżno, gdy zabłyszczą zorze,
Żagiel nadzieje obudzi.....
Nie powróci syn jedyny,
Nie powróci brat wasz drogi!...
Leć wietrzyku, leć w doliny,
Nieś nieszczęścia odgłos srogi,
Nieś nad chłodne czyste zdroje
I ostatnie tchnienie moje!
Kwiatku biały miéj nadzieję,
Kropla rosy cię obmyje,
Promyk słońca cię ogrzeje,
Serca twego woń odżyje.
Padnie na mnie promyk słońca,
Niebo rosy łzą uroni
Nie odsunie mego końca;
Zwiędnie, zwiędnie kwiatek biały.
Przyjdą siostry, przyjdzie matka
Te w żałobie zwiedzić skały,
Zoczą smutne szczątki kwiatka