Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XII.djvu/026

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ginie kto czeka!
Wymuliskiem lis ucieka,
Ale Fabian, stary wyga
Z pod krzewiny okiem ściga,
Wziął go na cel.... dobrze trzyma...
Błysnął, huknął... już go niema!
Odgłos „Upadł! Trup! A zasię!“
Nagła cisza po hałasie
I pojezdny powtórzony
Ściąga strzelców z każdéj strony,
Każdy niesie swój łup krwawy,
Swe zające do odprawy.
A gdy ów się chwali,
Tamten się żali
Ten zły na psy, ten na siebie.....
Kazimierzu, ja do ciebie!
Teraz na koń jednym skokiem,
Zwierzyna w trokach
Strzelby w wytokach.
Powracajmy wolnym krokiem
I uderzmy w głośne rogi,
Niech po górach, niech po lesie
Wieść powrotu odgłos niesie
Aż w domowe nasze progi;
Tam nas czeka stół nakryty,
Nie wykwintny lecz obfity,
Na kominie sucha kłoda
Zziębłym nieco ciepła doda.
Rozweseli stare wino,
Tak nam dobrze chwile miną,
A gdy legniem na pościeli
Łowy jeszcze grają dziwnie,