Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XI.djvu/251

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

523. Kokieterya się podoba, bo razem dowodzi wartości zabiegów. Kokietuj mnie, bom wart tego.

524. Kocham cię, uwielbiam, ale z daleka.

525. Uczciwa, gospodarna, pracowita, cóż z tego, kiedy w pyski bije.

526. Anioł dobroci; nie jadłaby gdyby ktoś o tém za nią nie pomyślał.

527. Cnotliwy nudziarz cnotą na szwank wystawia.

528. Koncept z kalendarza, rozum z lexykonu.

529. Pewnie nie zrozumie, kto zrozumieć nie chce.

530. Wyszczekany nie wymowny.

531. Zna wszystkie prawa... wie jak je omijać.

532. Twojéj łaski nie zapomnę póki życia... jeżeli tylko pamiętać będę.

533. Zwycięstwo albo śmierć!.. I ucieka aż się kurzy.

534. Któż w swojém życiu raz głupstwa nie zrobił? Oczywiście ten, który je zawsze robi.

535. Biedny mąż, żona i przez sen gada. Biedna żona, mąż chrapie.

536. Łoskot w domu: Pan się gniewa. W domu turkot: Pani łaje.

537. Przychodzisz nie wołany, świecisz gdzie nie trzeba; damy tego nie lubią.

538. Z młodym stara, śmieszna para; stary z młodą, grozi szkodą.

539. Jest tam jakaś złego miara,
Kiedy młoda bryknie koza,
Ale kiedy grzęźnie stara,
Toć dalipan, wielka zgroza.

540. Bez batoga pod górę, a bez hamulca z góry nie daleko zajedziesz.

541. Cudze zyski solą w oku.