Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom X.djvu/238

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Kiedy wybór miejsca niema.
Otóż go masz przed oczyma.





SCENA XI.
Lis, Borsuk, Pudel, Osioł.
Osioł.

Niech mnie nazwą kozią skórą,
Niech mi utną pół ogona,
Jeżeli pod tą fryzurą
Nie Pan Kartusz in persona.

Pudel.

Jak się masz dobra Oślino.

Osioł.

O szczęsna, szczęsna godzino!
Milszy jesteś memu oku
Milszy niż torba obroku.
Ty bywałeś w każdej dobie,
Moją uciechą jedyną...
Pozwólże abym z radości,
Parę razy wierzgnął sobie.

(Wierzga na różne strony, wszyscy się rozskakują.)
Borsuk.

Tam do licha! W tej radości
Nikt nie pewny swoich kości.

Lis.

Nie skacz Ośle, powiedz raczej,
W jakiej skłamałeś potrzebie,
Że Pan Pudel ci nie znany,
A ty znasz go jak sam siebie.