Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom X.djvu/239

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Osioł.

Ja znam Pudla?

Lis.

Nie inaczej.
Oto tego.

Osioł.

Cóż u kata!
Wszak to Kartusz mój kochany!

Lis.

Ale Kartusz twój kochany
Po śmierci starszego brata,
Został Pudlem majoratem.

Osioł.

Majoratem! Predykatem!
Co ten wisus znowu śpiewa?!
Pies psem zawsze, reszta plewa,
Istna plewa, mój Mospanie.
Kartusz Kartuszem zostanie.
Chodź, chodź Karciu, bliżej jeszcze,
Niech cię kopytkiem popieszczę.

Pudel (cofając się.)

Później, później, nie mam czasu;
Zresztą ten zwyczaj człowieka
Nie jest w modzie pośród lasu.
Witać można, lecz zdaleka.

Osioł.

No, a teraz hejże hola!
Figle, sztuczki i swawola!
Pokaż Panom, co ty umiesz:
„Wie spricht, der Hund!“ żwawo, śmiało!