Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom X.djvu/228

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Borsuk.

Lepiej zemknąć.

Lis.

Pozór damy,
Że go się niby lękamy.
Jest porywczy, będzie zrzędził...
We dwóch jesteśmy bezpieczni.

Borsuk.

Ej! głupi kto mu dowierza.
Raz mi tak piotra napędził,
Żem ledwie trafił do jamy.

Lis.

Kto tam, co było, pamięta,
Dziś jedność łączy zwierzęta.





SCENA VI.
Lis, Borsuk, Brytan-Bryś.
(Brytan-Bryś ponuro spogląda na obu.)
Lis.

Brytan-Brysiu, psie bez skazy
Równie wierny, jak waleczny,
Wita ciebie po dwa razy
Lis, twój przyjaciel serdeczny.

Brytan-Bryś (ironicznie.)

Lis? przyjaciel?

Lis.

Z duszą, ciałem.

Brytan-Bryś.

Tam do kata! Nie wiedziałem.