Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom X.djvu/192

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


O, daremne przedsięwzięcia!...
Ale nie turbuj się bracie
Zadam, zadam pracę sobie,
I nasz traktat tak przerobię,
Że go sami nie poznacie.

Muł.

A ja Waści radzę szczerze
Mój ty panie formalisto,
Niech cię i chętka nie bierze
Wznawiać metodę dwułbistą.
Bo byś gorzko płakał potem.
Musisz także wiedzieć o tém,
Że ze związku zwierzęcego
Dla wiecznej tegoż ochrony,
Osioł z tchórzem wykluczony.
Zatem z tego i owego
Jeśli chcesz być skóry pewny,
Zamilcz ściśle żeś mój krewny.
I nie mówiąc nic nikomu,
Nogi z pas — marsz do domu! (Odchodzi.)

Osioł (Sam.)

Küss die Hand! (Po długiem milczeniu.)
Pan Muł szaleje!
Śmiać się będę. (Ryczy.) Ja się śmieję
Aż ze śmiechu boki bolą,
Aż mi oczy zaszły solą.
Gdzież to kiedy, w jakim świecie,
W jakim stepie, w jakim lesie.
W jakimże to gdzie kongresie,
Parlamencie, gabinecie,
Osioł z Tchórzem miejsca nie miał?