Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VIII.djvu/132

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


części świata, telegrafujcie wszystkiemi kontynentalnemi i podwodnemi drutami, zasiągnijcie dla Boga wiadomość, co się dzieje z Jenerałem.

Serafin.

Ależ nie mamy jego adresu, w Paryżu go nie znajdą.

Stanisław.

Cóż u djabła, wezwać nas na dwudziesty czwarty Czerwca, a dziś już mamy ósmego Lipca — czyliż Pan Jenerał chciałby odbyć egzamin z cierpliwości swoich kuzynów i kuzynek — odjechałbym niezawodnie, gdybym mojéj kochającéj rodzinie nie sprawił przez to wielkiego... ukontentowania.

Serafin.

Cóż to mnie lub Pannę Paulinę obchodzić może, czy odjedziesz, czy czekać będziesz cierpliwie?

Stanisław.

Cierpliwie! ależ ja cierpliwie czekać nie umiem. Wam prędko czas biegnie, bawicie się w synogarliczki, Pani Eufrozyna zaś pół dnia maluje.

Serafin.

Maluje? co?

Stanisław.

Siebie.

Serafin.

O! o! biedna Pani Eufrozyna zbytecznie zajmuje si okrasą, ale to jest słabość a nad słabością litować się a nie śmiać się z niéj należy.

Stanisław.

Litość moich nudów nie zmniejszy — co ja tu mam robić, ja najnieszczęśliwszy człowiek w Euro-