Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VII.djvu/134

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.
Dolski.

O la Boga! Czy dobrze zrozumiałem?

Matylda.

Doskonale, ale nie bez trudności.

Dolski.

Ależ pozwól...

Matylda.

Tak albo nie?

Dolski.

Tak, tak, tysiąc razy tak... Ale Panna Aniela?

Matylda.

Zezwala.

Aniela.

Matyldo...

Matylda.

Spuść się na mnie... ja. (Udaje gesta Jenialkiewicza, jakby lejcami kierował.)

Dolski (do Anieli).

Mogę zatém wierzyć?

Matylda.

Możesz.

Dolski.

Chciałbym jednak słyszeć choć jedno słówko. (do Anieli) Pani nie zechcesz sprzeciwiać się kuzynce, którą tak kochasz?..

Aniela.

Zapewne, że nie... cóż robić.

Dolski.

O Panno Anielo, jeżeli nie zgadniesz, to ja Ci nie wyrażę mojego szczęścia i wdzięczności mojéj. Przebacz mi zatém...