Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VI.djvu/044

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
Papryka.

Mała rzecz a wstyd. A zatém z pożytkiem
Byłoby dla stron obu... gdyby... może... Panie
Chciały losować (dobywa chustkę) która węzełek dostanie
Stając w szrankach już sama...

Joanna (sens kończąc).

Samą tylko będzie,
Świetniejszéj konkluzyi trudno dać w tym względzie
Męża ciągnąć węzełkiem myśl jenjalna, droga,
Lecz czy dość poetyczna Pani sądź z trójnoga.

Laura.

Fe!

Joanna.

Fe!

Papryka.

Fe! Zgoda... Więc?...

Obiedwie.

Nie!

Laura.

Spuszczam się na serce.

Papryka (p. k. m.)

Hm! Niechże jedna drugiéj spłaci spadkobiercę.

Joanna.

Być może.

Laura.

Być by mogło.

Papryka.

Byćby mogło? Bravo!
Jest pierwszy krok do zgody, (zacierając ręce) kupimy więc prawo.

Laura.

Mam własny mój majątek.