Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VI.djvu/039

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
Szwarc.

Jedźmy.

Albin.

Coś się podobno zanosi na słotę.

Ernest.

Nie masz widzę ochoty.

Albin.

Straszną mam ochotę,
Ale byłoby może jakoś przyzwoicie
Aby gospodarz jechał z damami w karécie?
Bo damy... Aj Szczepanku coś mnie w bucie gniecie.

Szczepanek (klękając).

Djabliż to widzieć mogą...

Albin.

Nie wywróć mnie przecie...

Szwarc.

Wszak sprzączka przekręcona.

Albin.

Przeklęte ostrogi
Zawsze się wykręcają... lezą między nogi...
Czy bez ostróg nie można?...

Szwarc.

A cóż u kaduka!
Chcesz nam popsuć zabawę?

Albin.

Uf! ciężka nauka!





SCENA III.
Szczepanek sam (siadając na przodzie sceny).

Bóg mnie stworzył rozumnym, ale nie wiem przecie
Dlaczego tyle głupców na tym bożym świecie.