Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VI.djvu/033

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
Szwarc.

Spił się szlachcic na targu, wszystko mu się śniło.

Szczepanek (na stronie).

Złodziéj.

Albin.

Na honor prawda, to szkaradnie było.

Szwarc.

Albo może dla śmiechu ktoś wyrządził psotę,

Skubelski.

Niechże ktoś się wyśmiawszy zwróci moję kwotę.

Albin.

Szczepanku! Niech Basiewicz obliczy, zapłaci.

Skubelski (kłaniając się nisko).

Dziękuję...

Szwarc.

A teraz precz! Niech cię wszyscy kaci...

Skubelski.

Hola mój Panie, hola! Nie ujdzieć daremnie,
Że sobie bracia szlachta podrwiwała ze mnie,
Proszę więc z sobą.

Szwarc.

Dokąd?

Skubelski.

Na grzybki do lasu.

Szwarc.

A cóżto, czy ja głupi iść na grzybki z wami?

Skubelski.

Nie sam nie, ale z dwoma godnemi świadkami.

Szwarc (groźno ku niemu).

Wyzywasz mnie?

Skubelski.

Wyzywam.