Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IX.djvu/074

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wiasta, która jak zdeptała wszelką przyzwoitość, tak i nadal deptać będzie. Nie chcę być świadkiem miłości bez serca. Odjadę... Bądź Pan spokojny... i szczęśliwy... jeżeli możesz. Warskiemu jednak nie chcę jeszcze tego oświadczyć z pośpiechem... bo wiem... jak wzgarda boli.

(Laura odchodzi — Dormund zostaje zamyślony. Służący przynosi światło.)





SCENA VIII.
Dormund, Warski.
(Na wezwanie Warskiego siadają na przodzie sceny.)
Dormund.

Kiedy miałem zaszczyt, niespodziewany wprawdzie ale przez to nie mniéj przyjemny, oglądać Wać Pana Dobrodzieja w ścianach moich, życzyłem sobie udzielić mu niejakich objaśnień.

Warski.

Jestem gotów wysłuchać.

Dormund.

Już za późno. Pozwolisz Wać Pan Dobrodziej, Że będę tylko konstatował fakta. — Wać Pan Dobrodziej raczyłeś oświadczyć z wszelką grzecznością ale razem i dobitnością, że mój honor wymaga abym w jego domu, jak to przyzwoitość każe, prosił ojca szanownéj Panny Antonji o jej rękę, zapewniając mnie, że tego zaszczytu nie odmówisz.

Warski.

Byłoby to dla mnie...