Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IX.djvu/073

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Laura.

Jestem wesołą, bo się gotuję na wesele.

Dormund.

Na wesele Pani?

Laura.

I na wesele Pana. Ach to będzie tysiąc uciech.

Dormund.

Prawda, — tysiąc uciech.

Laura (z przymuszonym usmiechem).

Tysiąc uciech.

Dormund (podobnież).

Będzie zabawnie... przyjemnie... Cieszą się. (na stronie) Aż mnie dławi.

Laura.

Ależ, Panie Dormundzie, to mnie ogromnie zestarzeje. Wszak ja będę jego macochą! (śmieje się) Nie zechcesz mnie przecie przy ludziach mamą nazywać.

Dormund.

Obraz Pani na świetle nie straci, będzie miał obok cieniu dosyć.

Laura.

Mój poczciwy Karol.

Dormund.

Moja droga Antonja.

Laura (seryo).

Otóż ja nie chcę zostać w téj rodzinie... Nie chcę zostawać pod dachem, gdzie Pan mieszkać będziesz... gdzie Panna Antonja, emancypowana nie-