Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IV.djvu/323

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Szambelanowa.

Ach, serce moje mnie nie zwodzi i podobieństwo jego do pierwszego mojego męża ś. p. Jenerała...

Janusz.

Ale obietnica Mościa Dobrodziejko.

P. Jowialski (na stronie).

Obiecanka cacanka, a głupiemu radość.

Szambelanowa (dawnym sposobem mówienia).

Dziwi mmie, ze Waćpan ośmielasz się żądać, abym z krzywdą własnego syna i wbrew jego dobru, dotrzymywała w innych stosunkach uczynionej obietnicy. C’est drôle.

Szambelan (na stronie).

Oj, coś znowu po dawnemu.

P. Jowialski.

Bliższa koszula, niż suknia ciała, mówi przysłowie.

Ludmir.

Pierwéj sobie, potem tobie.

P. Jowialski.

Pierwéj Sobkowi, a potém Dobkowi.

Janusz.

Widzą, ze wszyscy bawili się i bawią dotąd moim kosztem.

P. Jowialski.

Wszyscy tańcowali, a tyś skrzypka zapłacił.

Wiktor.

O, i mój grosz wpadł do skrzypców.

P. Jowialski.

Ale to oddane rzeczy, mój Panie. Nie turbuj się,