Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IV.djvu/307

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wiek niebezpieczny; — sam zaś uzbroję się dla osobistego bezpieczeństwa.





SCENA VII.
Janusz, Szambelanowa.
Janusz.

Pani Dobrodziejko! to nie są żarty.

Szambelanowa.

Zapewne, że nie żarty.

Janusz.

Cóż począć?

Szambelanowa.

Siadaj Pan na konia, we wsi stoją dragony; jeżeli ich jest dziesięciu, musi być kapral (ja to wiem doskonale od mojego pierwszego męża śp. Jenerał-Majora Tuza). Powtórz wyznanie jego własnego towarzysza; nareszcie rób jak chcesz, byleś tu sprowadził zbrojną siłę. — C’est ça.

Janusz (wracając).

Jeżeli to żart Wiktora?

Szambelanowa.

Je ne plaisante jamais — mawiał pierwszy...

Janusz (prędko kończąc.)

Mój mąż Jenerał-Major Tuz. — Ale jeżeli żart? dajmy na to.

Szambelanowa.

Żart nie żart, będą musieli złożyć papiery. Dowiemy się przynajmniej, co to są za ludzie.