Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IV.djvu/238

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
Janusz.

Do kogóż to ma być zastosowane?

P. Jowialski.

Uderz w stół, nożyce się odezwą.

Janusz.

Widzę, że do mnie zmierza.

P. Jowialski.

Na złodzieju czapka gore.

Janusz.

Takażto wdzięczność za moje usiłowania, aby zabawić Waćpana Dobrodzieja?

P. Jowialski.

Nie gniewaj się, nie gniewaj; wiesz, że lubię pożartować; a potém: Co bardziej dokuczy, to rychlej nauczy.

Szambelanowa.

Aż nadto lubisz Jegomość żartować, powiem szczerze, bo lubię prawdę powiedzieć powoli, grzecznie i wyraźnie. Żartowi poświęcasz przyzwoitość, a może i co więcéj, cierpiąc, aby Helena w takiem znajdowała się towarzystwie. — C’est mal.

P. Jowialski (na stronie).

Woda jest, będziemy pytlować.

Janusz.

To jest prostak bez najmniejszej grzeczności.

Jowialski.

Zkądże chcecie aby ją miał? To tylko u Francuzów trafiają się przykłady nadzwyczajnéj grzeczności, jak to nas uwiadamia następująca dykteryjka.

Janusz.

Ach!