Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IV.djvu/200

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
Helena.

Zatém, kochany Dziaduniu, mam twoję obietnicę, że mnie naglić nie będą?

P. Jowialski.

Krótko a węzłowato: nie chcesz Janusza?

Helena.

Tego nie wyrzekłam.

P. Jowialski.

Ale moja Helusiu, przysłowie mówi: Prędka odmowa, datku połowa.

Szambelan.

Prawda, i ja tak mówię.

Helena.

Jestże to w mojej mocy? zawisłamże tylko od siebie?

Szambelan.

Dobrze mówisz Helusiu, od ciebie nie od siebie, jak mówi przysłowie.

P. Jowialski.

Jakie przysłowie? gdzieś je czytał?

Szambelan.

Tak jakoś od śliny.

P. Jowialski.

Co Waćpan bałamucisz — mówi się: Plecie co mu ślina na język przyniesie; ale nie: jakoś od śliny. I co Waćpanu myśleć o przysłowiach! Ho, ho! także: kuchta do patelni. (do Heleny) A ty ani tak, ani siak. Oj dziewczęta, dziewczęta! wszystkieście szpakami karmione. Chcę, nie chcę — a ty kochanku stój na smyczy: trafi się jaki smuklejszy modniś, z loczkiem na czole, z zakręconym wąsikiem, z szlufowanym pazurkiem — a do budy, ty ze smyczy! — Ale jak się nic lepszego nie nadarzy,