Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom III.djvu/262

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Doręba.

Na teraz — sąd do jutra odłożyć.

Barbara.

Dobrze, dobrze, muszę odłożyć.

Doręba.

Tylko uspokój się — nieroztropnem uniesieniem wszystko popsujesz.

Barbara.

Jestem spokojną.

Doręba.

Nadchodzą. (na stronie) Truchleję, przebrałem miarki.

Barbara (na stronie).

Czterdziestki sięga — pudłowata twarz, kałmucka facyata.

Urszula (wchodząc z Agatą i strażą).

Na ustęp Mości Towarzyszu — do alkierza.

Doręba (odchodząc i kłaniając się każdej).

(do Urszuli) Pamiętaj! (do Barbary) Ostrożnie! (do Agaty) Nie zapominaj!