Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom III.djvu/204

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Urszula.

Nie chcemy nagle stanowić, i lubo wniosek Kasi zdaje się być ze wszech miar rozsądny, godnym nawet nagrody, jednakże do późniejszéj narady wyrok mój odroczyć postanawiam niniejszém postanowieniem.

Grzegotka.

Czy być może?

Urszula.

Jak tylko tak mówię, to tak być może. Czekaj i spodziewaj się.

Tobiasz.

Amen!

Urszula.

Teraz chodź Waszeć ze mną, będziesz mi towarzyszył; mamy zejść się wszystkie za miastem i radzić, czyby Osiek nie mógł być fortecą — chodź.
(do Tobiasza) Waszeć zostaniesz przy dzieciach. Ty kochana Kasiu, miej tu wszystko na oku, spuszczam się na ciebie. (odchodzą).





SCENA VI.
Tobiasz, Kasia.
Tobiasz.

Fiu! fiu! panno Katarzyno, za katyś podrosła.