Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom II.djvu/226

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
Alfred.

Mogęż prośbę powtórzyć, odpowiedzi żądać?
Chciej Pani piękném okiem łaskawiej spoglądać,
Mój pomysł jest szalony, każdy będzie sądził,
Lecz gdy spojrzy na ciebie, wnet przyzna że zbłądził.

Elwira (wstając).

Że się Waćpan chcesz żenić, nie dziwię się wcale,
Żeś zaś obrał ten sposób, ni ganię, ni chwalę;
Każdy ma swój rozsądek, ma swoje mniemanie,
Lecz odpowiem życzeniem na jego żądanie:
Chciałabym znaleść męża, gdy będę wybierać,
Któryby wziętym prawom nie chciał się opierać;
Któryby umiał cenić świętych ślubów związek,
Umiał, nim na się przyjmie, zmierzyć obowiązek,
I niegardzący wszystkiém ani też gardzony,
Miał jeszcze iskrę czucia (z przyciskiem)
dla wybranej żony;
Chciałabym, żeby mój mąż był już stałej duszy,
Której poklask szalonych nie zajmie, nie wzruszy;
Żeby śmiały, odważny, był razem łagodny,
Niechełpiący się nigdy, ale pochwał godny,
Żeby mnie poznał dobrze, był równie poznany,
Potém, żeby tak kochał, jak będzie kochany;
Zresztą, niech ma majątek i przyjemną postać:

(kłaniając się nizko)

A zatém Pan, jak widzisz, nie możesz nim zostać.

(odchodzi; chwila milczenia)





SCENA III.
Alfred, Zdzisław.
Alfred.

„A zatém Pan, jak widzisz, nie możesz nim zostać.“
Czemu? „Niech ma majątek i przyjemną postać.“