Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom II.djvu/155

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
Kasztelan.

I to cię tak śmieszy?

Jakub.

Otóż w tém sekret, Panie, kto są ci panowie,
Bo, że na panów patrzą, widać po ich mowie;
Wprawdzie ich nie widziałem, lecz kuchmistrz powiada.
A!... i ta pani z nimi, to pani nie lada;
To jakaś tęga pani, tak krzyczy, rozprawia,
Że dworzan i gromadę w zadumienie wprawia.
Otóż więc dla odkrycia całej tajemnicy,
Obu Ichmościów razem zamknięto w piwnicy.
A tę panią... ekonom ze mną się naradził,
I ponieważ to dama, do spichlerza wsadził.

Kasztelan.

O, gapie! takto czcicie gościnności prawo?
Idź, proś, aby tu przyszła! biegajże a żwawo!

(Jakub odchodzi).





SCENA IV.
Kasztelan, Zofia.
Kasztelan.

Może ją jaki tutaj przypadek sprowadził,
A ten głupiec bez względu do spichlerza wsadził.
Wcale mi nie na rękę te nowe zdarzenia,
Jak gdybym nie miał dosyć swojego strapienia.





SCENA V.
Ciż, Jakub, Michał (po kobiecemu).
Jakub.

Właśnie tu idzie. (bierze Kasztelana na stronę)
Sekret.