Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom II.djvu/153

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    „klasztoru zakonnic, nie pomnę których, w czasie, gdy jedna młoda osoba votum czyniła, i mniemając pewnie, że jest przymuszoną, chciał gwałtem ją wyrwać, jak mówił, barbarzyństwu“...

    Proszę. (czyta)

    „Drugiego dnia chciał przez okno wyrzucić źle mówiącego o całej płci pięknej“...

    Co mu do tego! (czyta dalej)

    „A dowiedziawszy się, że jakiś Jegomość w najgorszym sposobie obchodzi się ze swoją żoną, wyzwał i obciął go dnia trzeciego, a czwartego wyjechał ztąd nie wiem dokąd, zapewne dla wypełnienia swoich szalonych zamiarów. — P. S. Trzeba mu jednak oddać sprawiedliwość, że zawsze myśli uczciwie i Zofią szczérze kocha. Bądź zdrów. — Twój przyjaciel — Lubosz.“
    Zofia.

    On mnie zawsze kocha!
    Nie gniewaj się, stryjaszku, myśl jego za płocha,
    Ale serce szlachetne, wierne, dusza stała.

    Kasztelan.

    Widzę, żeś na przypisek tylko uważała.
    Ze młodzież zwykle płocha, ma swoje przywary,
    Nie jestem zbyt surowy i patrzę przez szpary;
    Ale co taka czynność, to szaleństwo znaczy,
    I chociaż ja przebaczę, świat jej nie przebaczy.
    Nie, nie jestem surowy, znam wszystkiego miarę,
    Nawet nie w moim guście te młodziki stare,
    Te poważne młokosy, zawczesne sensaty:
    Młodość ma swoje prawa, jak wiosna ma kwiaty.
    Nie lubię, gdy młodzieniec trwożny i nieśmiały
    Z dziewiczej układności poszukuje chwały,