Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom II.djvu/150

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
SCENA II.
Zofia, Kasztelan.
Kasztelan.

Dobrze, kochana Zosiu, lubię żeś wesoła.

Zofia.

Jakże nie być, gdy szczęście postrzegam dokoła.

(całując w rękę)

Stryj mnie kocha jak ojciec i...

Kasztelan.

I Karol wraca...
Wszak to I, to ma znaczyć? Przeszłe troski, praca,
Wszystko wraz nagrodzone was obojga szczęściem,
Wszystkie nadzieje waszém spełnią się zamęściem.
Dotrzymam, co przyrzekłem bratu już przy zgonie,
Gdy cię jeszcze dziecięciem złożył na mém łonie:
Będziesz i moją córką i zawsze mi drogą.

Zofia.

Kochać cię będą dzieci, odwdzięczyć nie mogą.

Kasztelan.

I tego tylko żądam. (Lokaj wchodzi i oddaje listy)
A! listy z Warszawy.

Zofia.

Listy!

Kasztelan.

Potém czytanie, a teraz do kawy. (siada)

Zofia.

O, jeszcze nie gotowa, niech stryjaszek czyta,
Jeśli... (wstrzymuje się, i ciszej)
chce czytać.

Kasztelan.

Pewnie mój Lubosz mnie wita
Przybyłego w te strony: dobry teżto stary,
Poczciwy!