Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom II.djvu/145

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
Michał (do siebie).

Jest! ktoś idzie... czy diabeł wszystkich do mnie nęci?

Boruta (spostrzega Michała).

Jakaś kobiéta.

(Michał chrapie).

Hm, hm! tak prędko uśpiona!...
Ta suknia... ten... ten kornet? ta to... moja żona!

Michał (na stronie).

Jest... kochankam się pozbył a dostałem męża.

Boruta (do Michała)

Znowu cię ta przeklęta zazdrość uciemięża;
Małgosiu! Ej, Małgosiu! po nocy, po lesie!
Powiedz, jakiż cię zły duch, jaka wściekłość niesie?
Nie śpij, Małgosiu! póki proszę!

Michał (na stronie).

Ej do kata!
Może ten mąż czasami żonie skórę łata!

Boruta.

Zostawiłaś gości, dom, któż cię tam wyręczy?
Ta zazdrość w końcu i mnie i ciebie zamęczy.
Dosyć tego, Małgosiu, wstawaj... dalej w drogę!
Czy słyszysz?... A, do kroćset, już ścierpieć nie mogę.

(Michał ucieka przed Borutą)





SCENA VI.
Karol, Burmistrz, Michał, Boruta.
Karol (chwytając Borutę za kark).

Mam cię łotrze! Mej zemście nieba cię wydały.

Boruta.

Cóż to jest? jakto? co to?

Karol.

Złoczyńco zuchwały!
Tyś więc to jest ów tyran tej lubej dziewicy?