Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom II.djvu/123

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
Pierwszy Wieśniak.

Odkądżeto już wolno ludzi napastować?

Burmistrz (na stronie).

Ach! przebóg... wszakto... tak jest, sprawa gospodyni.
O, hańbo! (do wieśniaków)
Moi ludzie, czasem się uczyni
Niechcący...

Pierwszy Wieśniak.

Tak, niechcący... taką wybić dziurę.

Burmistrz.

Dziurę!

Pierwszy Wieśniak.

A Pan co powie, gdy mu oddam skórę!





SCENA XIII.
Ciż i Karol.
Karol.

Cóżto jest? jakieś gwałty, o cóżto wam chodzi?

Pierwszy Wieśniak.

Waćpanu co do tego?

Karol.

Powiedzieć się godzi.

Pierwszy Wieśniak.

Więc powiem... Niedaleko, o kroków ztąd parę
Są mury...

Karol.

Mury? duże?

Pierwszy Wieśniak.

Ot, zwaliska stare;
Był niegdyś browar...

Karol.

Browar!

Pierwszy Wieśniak.

Ale jak się spalił,
Że go nikt nie naprawił, do reszty się zwalił.