Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom II.djvu/111

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
Małgorzata.

Luby niedoperzu,
Po nocy łazisz?

Michał.

Kto?

Małgorzata.

Ty!

Michał.

Gdzie?

Małgorzata.

W moim alkierzu.
Puść mi ręce hultaju.

Michał.

Puść mi kołnierz, babo!

Burmistrz (na stronie)..

Co tu robić, pot ze mnie ciecze, aż mi słabo!

Małgorzata.

Stój... stój... teraz poznaję; omyłka się stała.
Tamten nie był ubrany, jakżem zapomniała! (odsuwa się).
Dobry wieczór Waćpanu.

Michał.

Najniższy Jejmości.

Małgorzata.

Jestem tu gospodynią.

Michał.

Nieźle witasz gości.

Małgorzata.

Wybacz Waćpan. Zaledwiem zamrużyła oczy,
Poezułam, że coś śmiało do łóżka się tłoczy.
Tylko com nie zemdlała w tak strasznej potrzebie,
I nie mogąc się ocknąć, nagle przyjść do siebie,