Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom II.djvu/106

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
Michał.

Hm... ale niech Pan zważy sobie...

Karol.

Zważam, zważam, że męstwo już zasnęło w tobie.

Michał.

Nie... ja strasznie odważny, jednakże się boję...

Karol.

Zostańże, zostań tchórzu, wstrzymuj dzielność twoję.

(wychodzi).
Michał.

Jakto, mam tu sam zostać? Panie! Don Karlosie!





SCENA V.
Michał, Kmotr (śpiący).
Michał.

Wolę pójść... nie, zostanę.... o przeklęty losie!
O rycerstwo! o sławo! gdzieżeś mnie zawiodła!
Co mi z nieśmiertelności i honoru godła,
Kiedy choć czasem trochę odwagi nazbieram,
Ledwie przyjdzie do czego, ze strachu umieram.

(siada po lewej ręce sceny)

O Warszawo! Podwalu! o Panno Justyno?
Gdybyś mogła łzy widzieć, co za tobą płyną!

(po krótkiém myśleniu)

Zginę nie dziś, to jutro. Mój Boże, mój Boże!
Nacóż człowiek człowiekiem? któżto zgadnąć może?
Żyje, jak mysz, co... co się... jak ptaszki, co siedzą...
Albo życie? jest właśnie... jak... jak djabli wiedzą!