Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom I.djvu/290

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Pan Piotr.

Jakież te urazy?
Jeślim słyszał com nie chciał, Waćpan dwa kroć razy,
I żebym cię przekonał, jak to mało cenię,
Oto jest opiekunów prawne zezwolenie,
Siadam i podpisuję.

(siada i podpisuje).


Pan Jan (na stronie).

Ten człowiek szalony!


Pan Piotr.

Któż z nas teraz obydwóch mocniej urażony?
Masz w rzeczy i przyczynę, łajał cię bez miary.


Pan Jan.

Co, mnie?


Pan Piotr.

Wszakże przyrównał do jakiejś poczwary.


Pan Jan.

Nie słyszałem.


Pan Piotr.

Co wściekle rzuca się na ludzi.


Pan Jan.

Nie słyszałem.


Pan Piotr.

Czyjegoż to śmiechu nie wzbudzi?
Nie gniewać się nie możesz.


Pan Jan (na stronie).

Pęknę, umrę, zginę!


Pan Piotr.

A gniewając się, trzeba powiedzieć przyczynę.
Czemuż się już nie śmiejesz?


Pan Jan.

Czemu się nie śmieję?