Przejdź do zawartości

Strona:PL Aleksander Dumas - Wicehrabia de Bragelonne T3.djvu/234

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.
—   234   —

 — Wyjaśnij mi ten sposób pocieszania.
 — Biorę tarczę i idę walczyć z nudami, zanim zacznę się nudzić, już się zabawię.
 — I to rzecz, łatwa?
 — Nietrudna.
 — I sam wynalazłeś ten sposób?
 — Sam.
 — To cudowne!...
 — Cóż pan na to?...
 — Pawiadam, że filozofja twoja nie ma równej na świecie.
 — Zatem idź pan za moim przykładem.
 — Zobaczę; cóż ty robisz?...
 — Czyś pan zauważył, że od czasu do czasu wychodzę z domu?...
 — Mój kochany Planchet, kiedy kogo prawie codzień widujemy i kiedy go niema, brak jego jest widoczny. Alboż i ty nie tęsknisz, kiedy idę na wojnę?...
 — Niesłychanie; zdaje mi się, że jestem ciałem bez duszy.
 — Zgoda, idźmy dalej.
 — Kiedyż się oddalam?...
 — Piętnastego i trzydziestego każdego miesiąca.
 — I bawię?...
 — Czasem dwa, czasem trzy, czasem cztery dni.
 — Jak pan sądzisz, co robię przez ten czas?
 — Nie mam pojęcia.
 — Otóż ja bawię się.
 — W jakiż sposób?
 — Zobaczy pan, pojedziemy razem.
 — Kiedy?...
 — Jutro.
 — Dokąd.
 — Gdzieś, gdzie się pan dobrze zabawisz, jestem tego pewny.
 — Wybornie!...

 — W miejsce, skąd obecnie powracasz pan i gdzieś się piekielnie nudził.