Przejdź do zawartości

Strona:PL Aleksander Dumas - Wicehrabia de Bragelonne T3.djvu/232

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.
—   232   —

 — Widocznie!... i jeżeli jeszcze bardziej pan schudniesz, wezmę rapir i temu panu d‘Herblay gardło poderżnę. Malaga!..
 — Co?... — zawołał d‘Artagnan, podskakując na krześle — co mówisz, Planchet?... co porabia nazwisko pana d‘Herblay w twoim sklepie?...
 — Dobrze, dobrze; gniewaj się pan, lub nie, złorzecz mi lub chwal, to mi wszystko jedno, ale ja wiem, co mówię.
 D‘Artagnan, w czasie tej mowy Plancheta, tak usiadł, aby nie stracić żadnego jego spojrzenia i wpatrywał się w niego uparcie, oparłszy ręce na kolanach i wyciągnąwszy ku niemu szyję.
 — Wytłumacz mi, dlaczego myślisz, że pan d‘Herblay sprowadza na mnie czarne myśli?
 — Bo pana od trzech dni zmora dusi.
 — Mnie?
 — Tak, bo we śnie wciąż pan powtarzasz: Aramis, niegodziwy Aramis!...
 — Ja to mówiłem?... — zawołał d‘Artagnan niespokojny.
 — Słowo daję, mówiłeś pan.
 — I cóż z tego?... Wszak znasz przysłowie, mój przyjacielu: sen mara...
 — Nie ze wszystkiem; bo od trzech dni, gdy pan wychodzisz i powracasz, za każdym razem mnie pytasz:
 „Czy nie widziałeś pana d‘Herblay?“ albo: „Czyś nie odebrał dla mnie listów od pana d‘Herblay?...“
 — Zdaje mi się, nic w tem nadzwyczajnego, że ten drogi przyjaciel obchodzi mnie.
 — Prawda, ale nie do tego stopnia, abyś pan chudł.
 — Daję ci słowo honoru, że utyję.
 — Dobrze, ufam panu i zawczasu się cieszę, bo wiem, że pan umie słowa dotrzymać.
 — Nie będę już śnił o Aramisie.
 — Wybornie.
 — Nie będę cię pytał, czy niema listów od pana d‘Herblay.
 — Doskonale.

 — Ale mi wytłumaczysz jednę rzecz.