Strona:PL Ajschylos - Prometeusz skowany.djvu/34

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Mówiły: „Hej! Dlaczego, dziewico szczęśliwa,
Twój żywot tak ci długo w dziewictwie upływa,
Gdy oto najświetniejsze czeka cię zamężcie?
Ukłuty strzałą żądzy, Zeus chce dać ci szczęście,
Podzielić pragnie z tobą jego miłość boża
Cyprydy rozkosz[1]. Dziewczę, nie odpychaj łoża,
Na łąki spiesz lernejskie[2], bujną tchnące krasą,
Na trawy, gdzie się stada twego ojca pasą —
Tam widok twój niech oczy nasyci Zeusowe...“
Sny takie opadały mą nieszczęsną głowę
Co nocy, aże wreszcie nabrałam śmiałości,
By wyznać przed rodzicem, jakich miewam gości.
Do Pyto i Dodony słał-ci[3] mnogie posły
Mój rodzic, by mu stamtąd wiadomość przyniosły,
Co czynić, co ma mówić, chcący przyjaźń bogów
Zachować po dni swoje. Od świątynnych progów
Wracali ci wysłańce, przynosząc wyrocznie
Niejasne, zagadkowe. Lecz Inach nie spocznie,
Dopóki wyraźnego nie zyszcze rozkazu,
Ażeby mnie za próg swój wypędził odrazu,
Za krańce swej dziedziny: na okrajach ziemi
Mam tułać się, tak słowy rzekł mi okrutnemi,
Bo, jeśliby nie wygnał, jest-ci Zeus na niebie,
Co gromem swym ród cały w popiele pogrzebie.
Posłuszny wyrocznemu parciu Loksyjasza,[4]
Z rozpaczą mnie, rozpaczy pełną, precz wypłasza...
Przemocy uległ bożej, bo komuż to sprostać
Wędzidłu Zeusowemu? W te tropy ma postać
Zmieniła się i duch mój; z rogami na czole —
Spojrzyjcie, jak wyglądam! — popędziłam w pole,
Szaleństwa żądłem kłuta. By podmuch zawiei,
Do wzgórz mknęłam lernejskich, do źródlisk Kerchnei,[5]
A za mną, w trop śledzący wszystkie moje kroki,
Biegł Argos, pasterz wołów, syn ziemi stuoki;

  1. Cyprydy rozkosz. — Cypryda, czyli Afrodyte, była boginią miłości.
  2. na łąki spiesz lernejskie. — Dolina lernejska leży w Argolidzie.
  3. do Pyto i Dodony słał — do wyroczni w Delfach i w epirskiej Dodonie.
  4. Loksyjasza. — Apollina.
  5. do źródlisk Kerchnei. — Kerchueai lub Keuchreai, miejscowość w Argolidzie.