Strona:PL Ajschylos - Cztery dramaty.djvu/57

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


PROMETEUSZ.
O biada!
HERMES.
Zeus nie słyszy; wołasz na pustkowiu.
PROMETEUSZ.
We wszystkiem nas pouczy czas, gdy idzie w lata.
HERMES.
Jak dotąd, mądrość twoja wcale nie bogata.
PROMETEUSZ.
Zapewne! Nie gadałbym z parobkiem daremnie!
HERMES.
Nie powiesz, o co ojciec pyta się przezemniei
PROMETEUSZ.
A juści! na tę łaskę wszakże on zasłużył!
HERMES.
Co? Będziesz mnie, jak chłopca nieletniego durzył?
PROMETEUSZ.
Nie jesteś-że ty głupszy od chłopca, jeżeli
Sądziłeś, że ci tego język mój udzieli?
Chytrości niema takiej, ni takiej katuszy,
By Zeus mógł to wyznanie wycisnąć mi z duszy,
Dopóki mnie z tych więzów nie zwolni! W swym domie
Siedzący napowietrznym, niechaj na mnie płomię
Ogniste rzuca z góry; śniegowe szarugi,
Czy wstrząsające ziemią gromy, jego sługi,
Niech wszystko w proch roztrącą, rozniesą, zdruzgocą,
Mnie zasię i największą nie przynagli mocą,
Ażebym miał powiedzieć, kto go z tronu zwali!