Strona:PL Ajschylos - Cztery dramaty.djvu/51

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Pięćdziesiąt młodych dziewic, nie chcących małżeństwa
Z stryjeczną swoją bracią, od tego krewieństwa
Ucieknie, wbrew swej woli, do Argos. Za niemi
Popędzą jednak tamci, jak skrzydły lotnemi
Sokoły gonią stado gołębi. Zdobyczy
Nieprawnej przedsię Bóg im tutaj nie użyczy,
Zazdroszcząc im ciał dziewic: w Pelasgji polegną,
Albowiem gdy ich żądze niewczesne rozżegną,
Powali ich wnet czujna bezsenność odwagi:
Niewiasty wł. krwi mężów zrumienią swój nagi,
Dwusieczny miecz! Niech Kypris tak mych wrogów kładzie!
Lecz jedna z owych dziewczyn nie stanie na zdradzie
Swojemu kochankowi. Miłością wiedziona,
Pozwoli się przebłagać i ducha mu z łona
Nie wydrze: jedno z dwojga wybiera, chce raczej,
By zwano ją niewiastą, którą słabość znaczy,
Niżeli morderczynią. Z niej się też narodzi
Królewskie plemię Argos. Lecz by w słów powodzi
Nie gubić się, toć rzekę: Przesławny wyrośnie
Z twojego szczepu łucznik, mąż, który miłośnie
Uwolni mnie z tych cierpień. Oto wróżba wielka!
Temida mi ją dała, moja rodzicielka,
Tytanka praodwieczna. A jak się to stanie
I kiedy? Próżne słowa; czasu niema na nie!
IO.
O jej! O jej! O jej!
Żar na mnie bije! Płonieję!
Szaleństwo wżera się w mózg,
Rozum mój zczezł!
Ognisty mnie siecze giez!