Strona:PL Ajschylos - Cztery dramaty.djvu/50

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


PROMETEUSZ.
Zna całą swą wędrówkę. A że s;ę nie chowa
Kłamliwość w mojej wieszczbie, więc jej dla pewności
Przytoczę, jakie dotąd przebiegała włości —
Tem stwierdzę wróżb mych prawdę. Lecz, aby nie wielu
Używać słów, od razu zwrócę się do celu
Jej drogi. Skoroś przyszła do równin Molossy
I świętych wzgórz Dodony, tak cię dębów głosy,
Zeusa tesprockiego spełniając wyrocznię,
Przyjęły jasną mową — cud-ci to widocznie
Przedziwny, niesłychany — jako pełną chwały
Oblubienicę Boga: czyż ci się nie zdały
Pochlebstwem te ich hołdy? Stamtąd wzdłuż wybrzeży,
Przez gza kąsana, biegłaś ku miejscom, gdzie leży
Zatoka wielka Rei, by potem, śród burzy
Pędząca, tu się w znojnej zatrzymać podróży.
Lecz wiedz, że od tej pory kąt owej topieli
Nazwano morzem jońskiem, aby ludzie mieli
Pamiątkę twej tułaczki. Niechaj ci to będzie
Dowodem, iże duch mój w swym wieszczym zapędzie
Odkrywa, co innemu zakryte jest oku...
Teraz, do pierwotnego powracając toku,
Wyłuszczę już wam razem los jej ostateczny.
Na samych kresach ziemi, w krainie nadrzecznej,
Gdzie Neilos ma swe ujście, jest gród, co się zowie
Kanobos. Tam ci Zeus powróci już zdrowie,
Łagodną pogłaskawszy cię dłonią; tam, w onej
Dziedzinie, znów odzyskasz rozum utracony
Za jego li dotknięciem; przez nie się też z ciebie
Epafos zrodzi czarny, co będzie na glebie,
Neilosa nurtem zlanej, owoc zbierał mnogi
Lecz piąte pokolenie rzuci te rozłogi —