Strona:PL Ajschylos - Cztery dramaty.djvu/291

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


I cóż, choćbym ci złożył przysięgę-rękojmię?
Lecz tego moja dusza zdumiona nie pojmie,
Że, wzrosła gdzieś za morzem, prawisz o tej rzeczy,
Jak człek, co się źrenicą własną ubezpieczy.
KASANDRA.
Za łaską Apollina duch ten we mnie gości.
CHÓR.
Użyczył-ci jej, wiedzion pragnieniem miłości?
KASANDRA.
Tak, dawniej wstyd mnie było wyznać to przed światem.
CHÓR.
Wzdyć prawda: zakochany zbyt czułym jest kwiatem.
KASANDRA.
O względy me walczyło jego serce boże.
CHÓR.
Odpowiedz: podzieliłaś z nim małżeńskie łoże?
KASANDRA
Przyrzekłam, ale potem zwiodłam Loksyasza.
CHÓR.
Już wówczas moc wieszczenia miała wróżka nasza?
KASANDRA.
Z ust moich o swej doli słyszały me ziomki.
CHÓR.
A jakżeż? Gniew Fojbosa nie ścigać cię gromki?
KASANDRA.
Od chwili tej nikt nie chciał wierzyć słów mych treści.