Strona:PL Ajschylos - Cztery dramaty.djvu/259

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


I dymy watr wierchowych udzieli nam łaski
Radosnej, albo —  —  —  o tem ani wspomnąć nie chce!
Albowiem gdy go widzę, nadzieja mnie łechce,
Że z dobrem tem niebawem dobro się połączy.
A kto naszemu miastu życzyć byłby rączy
Odmiennie, ten niech — mówię, a to prawda szczera, —
Swojego zaślepienia sam owoce zbiera.

Zjawia się

POSEŁ.
Rodzinna ziemio Argos, witaj mi! Nareszcie
Po latach aż dziesięciu jestem w mojem mieście.
Ta jedna mi się z wszystkich nadziei spełniła!
A jużem prawie zwątpił, czy ta ziemia miła
Dla kości mych swe wnętrze najdroższe otworzy.
Witajcie, moje łany! Witaj, blasku boży
Słoneczny i ty, Zeusie, stróżu tej krainie,
I ty, pityjski władzco, święty Apollinie!
Pociski twoje na nas już się nie powalą,
A byłeś nam niechętny nad Skamandru filą.
Bądź odtąd naszym zbawcą, podtrzymuj nam zdrowie!
I was pozdrawiam wszystkich, o walki bogowie!
A przedsię ciebie, pośle, posłów czci i chwało,
Hermesie!... Z pod oszczepów powracamy cało,
Więc radzi nas przyjmijcie, bohaterzy zmarli,
Wy, coście nas do tego bojowania parli!
Witajcie mi, przysionki królewskie, ty drogi,
Mój zamku, wy ołtarze, wy promienne bogi!
Jeżeli kiedykolwiek, to już dzisiaj właśnie
Niech oko waszej łaski dla niego nie gaśnie.
Albowiem Agamemnon, książę władczej mocy,
Przynosi wam i wszystkim światłość pośród nocy.