Strona:PL Ajschylos - Cztery dramaty.djvu/256

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wszak niema w Helladzie sioła,
Skądby orszaki zbrojne
W bitewne nie poszły pola;
Cierpliwość czyha u bram,
Ale i żal głośno woła:
Ilu-m słał w tę krwawą wojnę,
Wiem-ci to dobrze sam,
A oko dziś wita moje
Popioły tylko i zbroje!

*

Ares, mieniacz ludzkich trupów
Za garść złota, on, co waży
Na oszczepie życie człeka,
Hen! z daleka,
Z pod Ilionu,
Zamiast łupów,
Śle najdroższym, ku boleści,
Proch rycerzy, proch żeglarzy
W kosztownej, zamkniętej urnie!
Przedsię górnie
Chwałę skonu
Pieśni głoszą:
Ten z rozkoszą
Dla żołnierskiej zginął części,
Tamten dla cudzej żony
Padł, włócznią ugodzony!
Zaś na Atrydów ponury,
Tajemny, bólem sycony,
Podstępny czyha gniew,
W pierś ich waleczną mierzy.
A Troi upadłe mury