Strona:PL Adam Asnyk-Poezje t.2.djvu/063

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Lecz gdy macie wieść za sobą tłumy,
    Których myśli biegły dotąd nizko,
    Nie szukajcie w tem dla siebie dumy,
    Że umiecie kroczyć przez urwisko.

    Nie prowadźcie na spadziste tory,
    Gdzie się czasem nawet mężni chwieją,
    A gdzie lud ten, zmęczony i chory,
    Raz na zawsze żegna się z nadzieją;

    Nie wskazujcie tej bezdennej próżni,
    Po nad którą stopa się zawiesza...
    Jej widoku nie zniosą podróżni —
    I nie zdoła przejść bezkarnie rzesza.

    Więc, jak dobrzy czynią przewodnicy,
    Grunt im twardy ukażcie pod nogą
    I oparcie dla trwożnej źrenicy —
    Aby w drodze nie zgubić nikogo!



    Adam Asnyk grafika 19.jpg