Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/238

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wesołego Adasia, kazała mu prowadzić się do powozu.
W księdze przeznaczeń znać zapisanem było, że Adaś tego dnia zaspokoi wszelkie pragnienia miłości własnej. Zaledwie bowiem znaleźli się na ścieżce prowadzącej do wyjścia spostrzegł przed sobą niedoszły swój zimowy ideał, ową pannę Hanię. Szła, rozmawiając wrzaskliwie i śmiejąc się zbyt głośno; obok niej kroczył wyschnięty i tykowaty niemiec, oficer od ułanów; za nimi wlokła się podobna do stracha na wróble stryjenka i naturalna opiekunka panienki, wdowa po c. k. poborcy podatkowym. Panna była krzycząco, jaskrawo, lecz dziwnie niesmacznie ubrana. Gdy się obie pary tak do siebie zbliżyły, że już dokładnie widzieć się mogły, panna Hania ze zdziwieniem i niedowierzaniem spojrzała na Adasia, prowadzącego tak piękną i imponującą kobietę. Nie była w stanie pojąć tego, żeby tak ele-