Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/217

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


później — reprymenda... Oj damże mu dobrą nauczkę, dam!...
Tu wykręciła się na jednej nodze, jak furkadło: uderzając raz po raz dłonią w dłoń powtórzyła kilka razy:
— Damże mu nauczkę, dam!
Później z miną swawolnego dzieciaka dopadła suchej figury panny Teresy, obcałowała ją, uściskała na wszystkie strony i wybiegając z pokoju zawołała u progu:
— Ciociu, pa! paa! Proszę pamiętać: spacer. herbata, nauczka.
Zniknęła, jak sen nocy letniej.
— Przemiła kobiecina — mówiła w duchu panna Teresa po odejściu kuzynki. — Czego te niepoczciwe plotkarki chcą od niej.... Przylepka prawdziwa i zawsze sobie da radę i ciekawam, cobym była dziś poczęła, gdyby nie jej poczciwa rada i pomoc.


∗             ∗