Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/215

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


zapał z jakim młoda kobieta zabierała się do „dania reprymendy” Adasiowi przerażał ją trochę, obawiała się, żeby Helena nie za ostro obeszła się z jej ulubieńcem:
— Bardzo ci dziękuję, Helenko — przemówiła spokojnym, wesołym prawie głosem — tylko nie wiem, czy to nie będzie za wielka kara dla Adasia.... On się tak wstydzi ciebie; taki jest zawsze z tobą nie śmiały.
— A to mi się podoba! — zawołała Helena porywczo — Jeszcze na to zwracać uwagę, jeszcze go żałować.... To on może ciocię zamęczać, zamartwiać, a powstydzić się nie może.... Zresztą, jak ciocia myśli — dodała spokojniej. — Nic mu nie powiedzieć, niech gagatek broi.... Chciałam jak najlepiej.
— Ależ nie.... Ależ co znowu — broniła się staruszka. — I owszem. Serdecznie ci dziękuję, chciałam tylko, żebyś chłopca