Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/199

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Prawda, masz racyę — odrzekła smutnie panna Teresa — Ale co robić?
Rozalia zapytana tak wprost o radę przybrała minę uroczystą, wyprostowała się jak szyldwach przed oficerem i rzekła krótko lecz dobitnie:
— Pani Heleny się poradzić.
Ci, którzy byli obecni wówczas, gdy Kolumb umieścił jaje na stole, musieli mieć wyrazy twarzy podobne, jak panna Teresa, po usłyszeniu ostatnich słów Rozalii. Oczy się jej nagle rozjaśniły, usta ułożyły do jeszcze łagodniejszego sympatyczniejszego uśmiechu.
— Prawda! — zawołała, klaszcząc jak dziecko w dłonie. — Ta biedna Helenka, tyle przeszła z tym swoim nieznośnym mężem, że musi znać te okropności i szkaradzieństwa, które ci mężczyźni popełniają.... Ona mi poradzi....