Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/138

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


maniuka, z oczu strzeliły straszne płomienie, zagryzając usta zapytał:
— Jakże on przekazywał?...
— Durny Mykoła był tu dziś rano i prosił: „nagotujcie gazdyni, gołąbków[1], nagotujcie pierogów, postawcie na stół chleba białego i wina słodkiego, bo światłego gościa będziecie mieli.... Jak kury zapieją przyjdzie was pocieszać w samotności....
— Pocieszę ja go! — zawołał Andrzej przerywając słowa żony. Czekaj na niego! Puść go do chaty.... Pogadam ja z nim sam.... Pocieszę ja go po naszemu.... Szwabska podła krew.... Dam mu cudzą żonę zaczepiać....

Zamilkł na chwilę, podszedł do ściany i zaczął wybierać pomiędzy toporkami.... Wreszcie wybrał jeden, machnął nim kilka razy, położył go na stole, sam zaś usiadł

  1. pierogi z kaszy zawinięte w kapuściane liście, potrawa podawana na uroczystości.