Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/097

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


mnie zebrali się na odpoczynek... w karczmie. Całe podsienie zapchane było wierzchowymi i pociągowymi końmi; nie wszystkie jednak znalazły tam przytułek, kilkanaście tych krępych, małych, lecz ogromnie pewnych i silnych koników stało uwiązanych do żerdzi otaczających bazar. W izbie szynkowej na poczesnem miejscu, pod cesarskim portretem, siedział cygan Szandor ze swym synkiem Kieroszem i obaj spoglądali wzrokiem pełnym jakiejś melancholijnej ironii na hucułów, ściągających się coraz tłumniej na zabawę i traktament. Oleksa Sawycz skrzypek-samouczek, siedział obok cyganów w kącie izby i machinalnie wodził smyczkiem po strunach; przyciszone dźwięki wydobywające się z pierwotnego instrumentu, były jakieś smętne i ponure, przywodziły na pamięć gwizdy i jęki wichrów górnych, szalejących pomiędzy szczytami, po równinach połonin.... Oleksa, niepodniecony trunkiem i hulaszezem towarzystwem łeginiów, był zawsze