Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/054

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


gnęła.... Rozmyślając o nim, usiadła przed małem zwierciadełkiem, które jej mąż z Kut był przywiózł i pilnie poczęła się przypatrywać swej twarzy: w miarę przypatrywania się wyraz jakiegoś zadowolenia wypiętnował się na jej twarzy, uśmiechnęła się przez pół radośnie, przez pół szydersko i szepnęła sama do siebie:
— Wróci on! oh! wróci.... Wtenczas!