Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/017

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


wił, że miło jego duszy, że syn jego Cesarzowi naszemu panu służy.
— Za twoje zdrowie Ilku! — przerwał żydowi Semań i wypił blaszankę wódki pochylając przy tem głowę w stronę ułana.
— Za wasze zdrowie wraże łeginiu![1] Niech nam powrócą nasze dawne czasy! — wołał Ilko i spełnił podaną mu miarkę do dna. — Och! jaka śmierdząca! — dodał po chwili, krzywiąc się i spluwając — w Krakowie mieście i na Podgórzu lepszą wódkę dają .... Szachrujesz żydzie ludzi.
— Żeby mnie tak grom pobił! Żebym się z mojej Małki pociechy i wnuków nie doczekał, jak to nie najlepsza węgierska siwucha! Ej panie oficyr nie godzi się na taką wódkę narzekać — bronił się żyd.

Pochlebstwo trafiło do celu; ułan na dźwięk oficerskiego tytułu rozchmurzył twarz,

  1. Łegin = tęgi parobek, junak.