Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Pani de Monsoreau.djvu/154

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

 — Kiedy wszystko skończyłem, glos tej pani odezwał się: panie Remy.
 — — Wiedziała twoje imię?
 — Zapewne z owej przygody, którą panu opowiadałem.
 — Zapewne.
 — Mówiła mi: Bądź zawsze człowiekiem honoru i nie narażaj biednej kobiety, która się poświęca dla ludzkości; zawiąż sobie oczy i pozwól, że cię wyprowadzą.
 — Przyrzekłeś?
 — Dałem słowo.
 — Dotrzymałeś.
 — Jak pan widzisz; wszak szukam domu.
 — Kiedy tak — mówił Bussy — kocham cię, uściśnij moję rękę. Jestem ja ci wiele dłużny, panie Remy.
 — Dłużny?
 — Tak jest i odpłacę... Jak dawno jesteś w Paryżu? Powiedz mi wszystko szczerze.
 — Kilka lat; co zaś robię? sam nie wiem, bo nie mam praktyki.

 — No, ja ci ją nastręczę; czy chcesz być u mnie? Wierzaj mi, sławnym jestem operatorem i żaden prawie dzień nie minie, abym skóry komu nie przedziurawił. No, czy chcesz łatać