Strona:PL Światełko. Książka dla dzieci (antologia).djvu/133

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


gospodarza nie powinien zadawać się z biednym chłopakiem, który się przyjaźnił z terminatorami. Teraz jednak, gdy ujrzał Tadzia w nowym mundurze, zawołał chętnie na niego, by pozyskać towarzysza do przechadzki próżniaczej po ogrodzie i ulicach miasta. Został bowiem na drugi rok w tej samej klasie i nie zdołał jeszcze zawiązać nowych znajomości, zaś dawniejsi towarzysze, przeszedłszy do czwartej klasy, nie zadawali się z próżniakiem, który przez lenistwo i głupotę stał się pośmiewiskiem kolegów.
Uszczęśliwiony ze spotkania Tadzio, niepomny dawnych uraz, opowiedział jednym tchem Władkowi dzieje swych powodzeń przy egzaminie.
— Wszystko to głupstwo — odparł z obojętną miną Władek — znam ja się na takich facecyach. Poczęstuj mię oto, mały, papierosem, bom zapomniał swoich.
Tadzio zamilkł, zmieszany i zawstydzony zarazem, zarówno wzgardliwą odpowiedzią kolegi jaki jego żądaniem, któremu nie mógł zadosyćuczynić. Ze zdumieniem i boleścią prawie przekonywał się, że to, co uważał za szczyt szczęścia i zasługi, nie miało żadnego znaczenia dla pierwszego kolegi, z którym się spotkał, że zapewne i u innych kolegów jego praca i zdolności, ani nowy mundur nie znajdą uznania. Nie palił dotąd papierosów, choć go podmawiali do tego chłopcy z warsztatu, ponieważ przywykł zawsze opowiadać rodzicom o wszystkiem, co widział i robił po za domem, a ojciec go zawsze upominał, aby nigdy nie czynił tego, czegoby nie śmiał opowiedzieć za powrotem. Na nieszczęście radość i duma, jakie teraz przepełniły serce Tadzia, tłumiły w nim chwilowo pamięć o domu rodzicielskim. Z chwilą gdy przywdział nowy mundur, izba służąca za mieszkanie całej rodziny, wydała mu się ciasną,